Szukaj
Close this search box.

AI ma jedną dużą wadę. Zużywa tyle prądu, co cała Holandia

AI ma jedną dużą wadę. Zużywa tyle prądu, co cała Holandia

AI zmienia świat na tyle, że infrastruktura potrzebna do utrzymania wszystkich systemów ma mniej więcej takie zużycie prądu, jak mały kraj. Moglibyśmy dodać jeden kraj więcej do naszej planety i nazwać go „sztuczna inteligencja”. Jednocześnie ogromne zapotrzebowanie na prąd pojawia się w momencie, gdy świat stara się jak najbardziej dekarbonizować sposób generowania energii elektrycznej i stawia na zrównoważony rozwój w obliczu zmian klimatycznych.

Centra danych, w których gromadzone są serwery do obsługi licznych usług i produktów cyfrowych, w tym powszechnie znanej „chmury”, mniej więcej od 2010 r. mają zbliżone zużycie prądu — podaje Międzynarodowa Agencja Energii (International Energy Agency). Boom na sztuczną inteligencję spowodował jednak, że zapotrzebowanie na nowe serwery i data center rosło w tym roku w rekordowym tempie. Dość powiedzieć, że jedno zapytanie do wyszukiwarki Google’a jest mniej więcej 10 razy droższe pod względem zużycia energii elektrycznej, jeśli wykorzystywana jest AI do proponowania spersonalizowanych wyników wyszukiwania.

Apetyt na prąd jest nieograniczony

Im bardziej będziemy polegać na sztucznej inteligencji, tym większe będzie zapotrzebowanie na energię elektryczną. Badacz Alex de Vries przeprowadził stosowne analizy, które opublikował w czasopiśmie Joule Digiconomist i wynika z nich, że roczne zapotrzebowanie na prąd przez AI na całym świecie może wzrosnąć do 85,4 – 134 TWh (terawatogodziny) do 2017 r.

Według EnergyBot w 2021 r. średnie roczne zużycie energii elektrycznej przez dom w USA wynosiło 10 tys. 632 kWh. Dla zobrazowania, jeśli przeciętny dom w USA zużywa ok. 10 tys. kWh energii elektrycznej rocznie, to 1 TWh energii wystarczyłby w teorii do zasilenia 100 tys. domów przez cały rok. Jeśli weźmiemy teraz pod uwagę liczby przytoczone przez de Vriesa, wychodzi na to, że infrastruktura AI miałaby zapotrzebowanie na prąd porównywalne z tym, jakie ma cała Holandia.

Tradycyjne centra danych odpowiadały do tej pory za ok. 1 proc. globalnego zużycia energii, ale przez AI ta wartość może wzrosnąć do 1,5 proc. już do 2027 r. To gigantyczne ilości prądu, który – jak wiemy po tegorocznych rachunkach za energię – zdecydowanie nie jest tani.

Potrzeby na prąd są na tyle duże, że Microsoft pracuje już nad procesem zatwierdzania nowych elektrowni jądrowych, które miałyby być wykorzystywane właśnie do zasilania centrów danych AI. Ponadto firma stawia na elektrownie fuzyjne, nawiązując liczne partnerstwa z dostawcami. Co ciekawe, prace zarówno nad przyspieszeniem procesu zatwierdzania elektrowni jądrowych, jak i produkcji prądu z elektrowni fuzyjnych są realizowane przy współpracy z – nomen omen – sztuczną inteligencją. Jeden ze start-upów, który ma dostarczać energię Microsoftowi, zapowiedział, że zrobi to w ciągu pięciu lat. To nie lada wyczyn, jeśli weźmiemy pod uwagę, że do tej pory nie udało się jeszcze komercyjnie wyprodukować energii z elektrowni fuzyjnej.

Constellation Energy, które już zgodziło się sprzedać Microsoftowi energię jądrową dla centrów danych, prognozuje, że zapotrzebowanie AI na energię w USA może być nawet do sześciu razy większe niż całkowita ilość prądu potrzebna w przyszłości do ładowania amerykańskich pojazdów elektrycznych.

Zmiany klimatyczne schodzą na drugi plan

Jeśli wykorzystanie AI będzie rosło z roku na rok i sztuczna inteligencja na stałe „wkomponuje” się w pracę, sprawiając, że niemal wszystkie zadania będziemy wykonywać przy jej asyście, zapotrzebowanie na AI będzie rosło tak szybko, jak giganci technologiczni będą w stanie dostarczać kolejne chipy AI i dostawiać nowe centra danych.

Sytuacja z infrastrukturą AI jest podobna do tej z kryptowalutami i tzw. koparkami do ich wydobywania. Zapotrzebowanie kryptowalut na prąd, szczególnie Bitcoina, jest wysokie głównie z powodu mechanizmu zwanego dowodem pracy (Proof of Work), który jest stosowany w procesie wydobywania (mining), czyli używania mocy obliczeniowej komputerów do rozwiązywania skomplikowanych problemów matematycznych, które są integralną częścią procesu weryfikacji transakcji i dodawania ich do blockchaina. Ilość koparek, czyli wyspecjalizowanych sprzętów tylko do przetwarzania transakcji w blockchainie, jest na tyle duża, że tutaj również mówi się o zużyciu energii na poziomie Holandii czy Argentyny. W przypadku Bitcoina i kryptowalut mamy jednak do czynienia z decentralizacją i nie brakuje użytkowników-amatorów, którzy kupują koparki i np. trzymają je w przydomowym garażu, czerpiąc energię wytwarzaną z paliw kopalnych.

Jeśli chodzi o AI, duże firmy technologiczne, takie jak Google czy Microsoft, zobowiązywały się już wcześniej do tego, że osiągną zerowe emisje dwutlenku węgla w swoich operacjach. To oznacza, że dodatkowa energia, niezbędna do zasilania data center do obliczeń AI, powinna pochodzić ze źródeł wolnych od węgla. Czy tak będzie w praktyce? Czas pokaże.

Jedno jest natomiast pewne: AI ma ogromne zapotrzebowanie na prąd i na razie nic nie wskazuje na to, aby coś miało się w tym kontekście zmienić. Zwłaszcza że powstają coraz potężniejsze modele językowe, szkolone na jeszcze większych bazach danych i korzystające z jeszcze wydajniejszych serwerów. Na razie trwa wyścig o stworzenie najlepszej AI, nie zaś takiej najbardziej energooszczędnej.

Autor: Grzegorz Kubera, dziennikarz Business Insider Polska

Źródło https://businessinsider.com.pl/technologie/nowe-technologie/ai-ma-jedna-duza-wade-zuzywa-tyle-pradu-co-cala-holandia/b2hkd51

Popularny