Polska firma produkuje mięso z próbówki. Będzie je można kupić za trzy, cztery lata

W czerwcu tego roku dwa amerykańskie start-upy: Upside Foods oraz Eat Just, właściciel marki Good Meat, otrzymały oficjalną zgodę na sprzedaż mięsa kurczaka hodowanego komórkowo w Stanach Zjednoczonych. W połowie września niemiecka firma The Cultivated zaczęła zabiegać o taką zgodę na terenie Unii Europejskiej. Jest pierwszą na świecie, która zdecydowała się rozpocząć procedurę wejścia na rynek Wspólnoty.

— Komunikat firmy nas zaskoczył, mimo że bardzo śledzimy to, co dzieje się w branży. Część start-upów działa jednak po cichu i tak było w tym przypadku. The Cultivated B jest znany na rynku jako producent bioreaktorów do hodowli mięsa komórkowego. Teraz wystąpił o dopuszczenie do sprzedaży samego mięsa, w oparciu o rozporządzenie z 2015 r. dotyczące novel foods, czyli tzw. nowej żywności — mówi w rozmowie z Business Insider Polska Wiesław Macherzyński, COO LabFarm, polskiego start-upu, który pracuje nad laboratoryjną produkcją mięsa.

Jak tłumaczy Macherzyński, do tej pory żadna firma nie chciała przecierać szlaków na drodze do dopuszczenia mięsa komórkowego na rynek UE. Nie zdecydowały się na to nawet duże podmioty, które mają już gotowy produkt, linię technologiczną i zdolność do skalowania produkcji. Wszystko dlatego, że unijne prawodawstwo jest bardzo restrykcyjne, a droga do legalizacji długa i wyboista. Komisja Europejska w dużej mierze scedowała decyzje w zakresie nowej żywności na Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Ta agenda organizuje tzw. kolokwia, na które zaprasza naukowców, weterynarzy, służby sanitarne i we współpracy z nimi wypracowuje reguły, jakimi firmy muszą się kierować, by ich produkty zostały dopuszczone na rynek. LabFarm aktywnie uczestniczy w pracach koordynowanych przez Urząd.

— Spodziewam się, że wypracowanie przepisów to kwestia najbliższych trzech, czterech lat — ocenia Wiesław Macherzyński. — Na razie dojrzałe firmy szukają szans na rynkach europejskich spoza wspólnoty, np. w Wielkiej Brytanii — dodaje.

Wiesław Macherzyński
Wiesław Macherzyński | LabFarm

Z Wielkiej Brytanii wywodzi się start-up Ivy Farm, produkujący laboratoryjnie kiełbaski wieprzowe. Z kolei izraelski Aleph Farms złożył niedawno wnioski o dopuszczenie jego produktów do sprzedaży w Szwajcarii i właśnie w Wielkiej Brytanii. Polacy są na znacznie wcześniejszym etapie prac, bo nie wyszli jeszcze z laboratorium. Założony w 2022 r. LabFarm ma być gotowy do wejścia na rynek w perspektywie dwóch, trzech lat. Firma chce zadebiutować w momencie, kiedy mięso komórkowe zostanie dopuszczone do sprzedaży na terenie Unii Europejskiej.

Producent kurczaków stawia na mięso z próbówki

Co ciekawe, prace polskiego start-upu finansuje przedsiębiorca z branży mięsnej. Jarosław Krzyżanowski jest właścicielem Grupy KPS Food, specjalizującej się w drobiu. Firma prowadzi hodowle, ubój, rozbiór i przetwórstwo mięsa, ma też zakład produkujący pasze oraz karmę dla zwierząt. Obserwując to, co dzieje się w jego branży, Krzyżanowski zdecydował się zainwestować w produkcję mięsa z in vitro.

— To odważne i nieoczywiste podejście w tej branży — zauważa Wiesław Macherzyński. Jednocześnie przyznaje, że argumentów biznesowych za transformacją sektora jest mnóstwo. Jaskrawo udowodniły to ostatnie lata.

— W pandemii znacznie obniżyła się liczba odbiorców mięsa, praktycznie całkowicie zatrzymała się branża HoReCa. Jako kraj nie posiadamy też odpowiedniej do skali zjawiska infrastruktury typu mroźnie, aby przechować produkt w świeżości — tłumaczy dyrektor operacyjny LabFarm. Kolejnym czynnikiem – niejako stress testem stała się wojna u Ukrainie.

— Embargo na produkty pochodzące z Rosji czy Białorusi nie pozostało bez wpływu na hodowców. Po pierwsze poszybowały ceny nawozów, a to przełożyło się na ceny pasz. Po drugie zmienił się kierunek podaży zboża, ze względu na ówcześnie wysoki kurs euro i wyżej wspomniane embargo na zboże. Obecnie sytuacja nadal jest dynamiczna i nadal mocno wpływa na ceny, konkurencyjność czy bezpieczeństwo polskich firm z branży. Wojna w Ukrainie spowodowała również wzrost cen energii, przez co zarówno produkcja, jak i transport stały się droższe. Do tego dochodzi zagrożenie ptasią grypą. W końcu są wyzwania związane z pozyskiwaniem pozwoleń administracyjnych na budowę ferm, czy brak przychylności lokalnych społeczności — wylicza Macherzyński. — Jak nie spojrzeć, branża mięsna ma pod górkę — dodaje.

Dalsza część artykułu znajduje się poniżej materiału wideo:

Inwestycja w tzw. czyste mięso jest więc logiczną konsekwencją kierunku, w jakim zmierza rynek. Możliwość produkcji mięsa w warunkach kontrolowanych i bezpiecznych, z opcją szybkiego dostosowywania podaży do popytu bez wielkich strat finansowych, wydaje się przyszłością. Wiedzą o tym najwięksi. I tak np. Nestle zainwestowało w izraelski Future Meat, a KFC testuje hodowany komórkowo drób. Na świecie działa ok. 160 firm zajmujących się komórkową hodowlą mięsa, a 27 ogłosiło plany uruchomienia linii pilotażowych.

Zobacz także: KFC ma w Polsce nową konkurencję. „Polacy uwielbiają kurczaka”

Według danych międzynarodowej organizacji pozarządowej The Good Food Institute hodowla drobiu komórkowego będzie zużywać od 35 do 67 proc. mniej ziemi niż obecnie fermy kurcząt. Aktualnie hodowla zwierząt gospodarskich zajmuje ok. 70 proc. wszystkich gruntów rolnych, a około 40 proc. terenów uprawnych na świecie służy do produkcji paszy. Mięso komórkowe jest częścią rewolucji w sektorze spożywczym także dlatego, że rosnąca populacja i zwiększające się zapotrzebowanie na mięso w krajach rozwijających się sprawią, że globalnie popyt na ten produkt wzrośnie do roku 2050 o 73 proc. Dla branży oznacza to konieczność dwukrotnego zwiększenia wydajności.

10 lat burgera z mięsa komórkowego

Metoda hodowli komórkowej oznacza hodowlę mięsa bezpośrednio z komórek, które zazwyczaj są pobierane od zwierząt poprzez bezbolesną biopsję. Komórkom tym podawane są następnie substancje odżywcze, dzięki którym namnażają się i różnicują. W miarę wzrostu przekształcają się one w tkankę mięśniową, będącą głównym składnikiem mięsa.

W tym roku minęło dziesięć lat, od kiedy na konferencji w Londynie naukowiec holenderskiego pochodzenia Mark Post zaprezentował światu pierwszego burgera na bazie mięsa komórkowego. Wówczas koszt jego produkcji opiewał na kwotę 300 tys. dol. Dekadę później szacuje się, że koszt takiego kawałka mięsa to już nieco ponad 20 dol. Mimo to przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją mięsa w laboratoriach nadal muszą mierzyć się z szeregiem wyzwań.

Każda firma, która zaczyna w tym biznesie, musi wypracować własną technologię. Choć istnieją patenty i opracowania naukowe poświęcone komórkowej hodowli mięsa, laboratoria pilnie strzegą wyników swoich badań. A problemów do rozwiązania jest wiele. — Komórki mięśniowe, tłuszczowe, jakie namnażamy, dzielą się tylko do pewnego momentu. Szukamy sposobu, by robiły to jak najdłużej. Prowadzimy badania od 10 miesięcy i na ten moment potrafimy wyprodukować niewielkie ilości materiału. Teraz jesteśmy na etapie hodowli w bioreaktorach i optymalizowania warunków wzrostu dla komórek z wykorzystaniem tych zbiorników hodowlanych — mówi Wiesław Macherzyński.

Prace w laboratorium LabFarm.
Prace w laboratorium LabFarm. | LabFarm

Kolejnym etapem będzie zaprojektowanie pilotażowej linii technologicznej, która ma zostać uruchomiona w 2025 r. Docelowo produkcja ma się odbywać w Pionkach niedaleko Radomia. Placówka badawcza firmy mieści się w Warszawie. Trwają także badania w ośrodkach naukowych, z którymi współpracuje LabFarm.

Zespół LabFarm tworzy obecnie sześć osób. Jest też liczna grupa zaufanych współpracowników, wywodzących się z polskich uczelni czy instytutów. Zbudowanie zespołu nie było proste, bo wymagało konsolidacji wiedzy rozproszonej w ośrodkach akademickich w całym kraju.

Zobacz także: Fabryka polskich pomp ciepła, bon weterynaryjny, Fundusz Kruszenia Betonu. Jak partie chcą chronić środowisko?

Z uwagi na profil działalności inwestora, LabFarm zaczął od hodowli białego mięsa. Każda partia drobiu przeznaczonego do spożycia musi być przebadana weterynaryjnie. Przy okazji pobierane są komórki, przekazywane następnie naukowcom z LabFarm. Docelowo start-up planuje produkcję także innych gatunków mięsa.

— Proces jest podobny, ale ma swoje wyzwania. Komórkowo hoduje się już nie tylko drób, wołowinę i wieprzowinę, ale także mięso ryb, krabów, krewetek czy np. foie gras — tłumaczy dyrektor operacyjny LabFarm.

Jak zauważa, w państwach UE podejście do tego typu biznesów jest skrajnie różne. I tak np. Włosi, którzy traktują swoją kuchnię jako część dziedzictwa narodowego, są głównymi hamulcowymi, jeśli chodzi o rozwój technologii pozyskiwania czystego mięsa. Odmienne podejście prezentują Holandia, Hiszpania czy wspomniana Wielka Brytania, która nie jest już członkiem Unii Europejskiej, ale wyrasta na ważnego gracza w branży w naszej części świata. — Firmy powstają tam, gdzie są pieniądze. Rosną, gdy mają wsparcie państwa lub dobrego inwestora, a najlepiej, by miały i to i to— mówi Macherzyński.

Działalność LabFarm finansowana jest na razie ze środków Jarosława Krzyżanowskiego. W kolejnych etapach rozwoju przewidziany jest udział środków publicznych i zaangażowanie prywatnych inwestorów. Łącznie inwestycja ma pochłonąć kilkaset milionów zł.

Autor: Anna Anagnostopulu, dziennikarka Business Insider Polska

Źródło https://businessinsider.com.pl/biznes/labfarm-z-polski-produkuje-mieso-z-probowki-bedzie-je-mozna-kupic-za-trzy-cztery-lata/y8vdlln

Popularny